Kurhany Utheliona [2/3]
Kurhany Utheliona [2/3] Opowieść z początku ery Tarów, ze zbioru Kronik Raroga, pióra Raroga 2020-2021 Przemyślenia Utheliona zostały brutalnie przerwane, gdy naraz drzwi komnaty otworzyły się z trzaskiem i do sali wpadł zdyszany goniec. Ukłonił się niezgrabnie, oparł dłonie na kolanach i dysząc, łapczywie łapał oddech. Trwało to parę sekund. Na tyle krótko by Uthelion zdołał jedynie wstać, na tyle długo by zdał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, które to przybycie zwiastowało. Jego gońcy mieli wrócić za cztery dni, lecz nawet gdyby zdecydowali się skrócić obchód, odkąd przybyli na ten skrawek ziemi, nie zdarzyło się jeszcze nic podobnego. W komnacie byli sami. Król i jego goniec. W końcu ten drugi się odezwał: - Przybyli! Panie, Kamienny Lud! Uthelion zamarł. Jedynym czego naprawdę się obawiał, był dziki lud, którego nie znał, zza gór, których nazwy nie pamiętał. Wiedział, że został sam; żaden z posłów rozesłanych w świat do dawnych przyjaciół nie powrócił. Armii pra...